Siedziała na aksamitnej, czarnej
pościeli. Pokój pogrążony był w półmroku, ponieważ zimowe słońce zachodziło
wyjątkowo szybko. Lekkie promienie rzucały chociaż trochę światła na twarz
Malfoya. Reszta pogrążona była w mroku. Srebrne poduszki delikatnie błyszczały.
Zupełnie nie pasowała do tego eleganckiego i uporządkowanego pomieszczenia.
Wszystko tutaj posiadało pewną klasę – od miękkiego, białego dywanu po żyrandol
z czarnymi kryształkami. Malfoy nieźle urządził to pomieszczenie według swojego
upodobania. Nie zapowiadało się, aby zamierzał wrócić do przyjaciół.
Najwyraźniej mieszkanie w pojedynkę bardzo mu pasowało. Ona zupełnie nie była
do czegoś takiego przekonana. Czułaby się samotna, gdyby nie miała przy sobie
współlokatorek. Najwyraźniej niektórzy Ślizgoni bardzo cenili sobie prywatność
i przestrzeń osobistą.
Czuła, że jej ciało jest spięte. Nie
rozluźniła się ani trochę, odkąd Malfoy zaprowadził ją do swojego dormitorium.
Cieszyła się, że do niej nie podszedł i do tej pory nie zrobił nic, co by ją
złamało. Jej druga strona krzyczała z radości na jego widok, jednak nie mogła
się poddać. Czuła się źle z tym, co narobiła. Przez nią dwóch kolegów pobiło
się i teraz najwyraźniej wszystko obróci się przeciwko niej. Jednak musiała
ponieść konsekwencje.
Napotkała chłodny wzrok Malfoy’a,
który zaczął jej się przyglądać po raz pierwszy, odkąd tu weszli. Spokojnie
popijał jakiś złoty trunek. Zaproponował jej, ale ona stanowczo odmówiła.
Ostatnio jak wypiła, wszystko się pokomplikowało.
-
O czym to chciałeś ze mną porozmawiać? – spytała, nie mogąc dłużej znieść
ciszy, która panowała w pokoju. Malfoy obserwował ją uważnie, widząc jej spięte
ciało. Uśmiechnął się delikatnie.
-
Namieszałaś, Granger – odpowiedział karcąco, jednak uśmiech nie schodził mu z
twarzy. Odwróciła twarz, udając, że obserwuje rzeźbę w rogu pokoju. Włosy
delikatnie opadły, przysłaniając połowę jej twarzy.
-
Dzięki za informację, naprawdę nie zdawałam sobie z tego sprawy – mruknęła
sarkastycznie. Wiedziała, że namieszała, jednak nie musiał jej tego
przypominać. Nie była głupia.
-
Mógłbym śmiało donieść na Teodora, że napadł na mnie i… uszkodził. – powiedział
po chwili, a Hermiona natychmiast spojrzała na niego ostro.
-
Jest twoim dobrym kolegą… - syknęła, nie mogąc w to uwierzyć. Poczuła, jak
zżerają ją wyrzuty sumienia.
-
Dlaczego jednak to on miałby ponosić konsekwencję czyjegoś nieodpowiedniego
zachowania? – blondyn położył kieliszek na stolik i zaczął powoli iść w jej
stronę. Hermiona poczuła, że robi jej się duszno. Mimo to ulżyło jej troszeczkę
– przynajmniej Malfoy nie będzie się naprzykrzać Teodorowi.
Łóżko delikatnie opadło, kiedy
chłopak usiadł obok niej. Przyjrzał się Hermionie, a wyraz twarzy miał
tajemniczy.
-
Powiedz mi, Granger, co ja mam z tobą zrobić? – mruknął, a dziewczyna
niezauważalnie się odsunęła od niego. Nie uszło to uwadze chłopaka.
-
Może powinieneś po raz pierwszy odpuścić? – zaproponowała, wiedząc, że i tak to
nic nie da.
-
Wtedy nic bym z tego nie miał – zauważył i przeczesał palcami włosy, które
wymknęły się z kontroli. Hermiona prychnęła zdenerwowana, chociaż walczyła
jednocześnie z chęcią dotknięcia go. Był tak magnetyczny, powietrze wokół niego
zdawało się elektryzować.
-
Mogłam się tego domyślić. Ślizgoni zawsze muszą mieć jakieś korzyści.
-
Bingo, skarbie – uśmiechnął się do niej szelmowsko. Hermiona poderwała się
gwałtownie na nogi.
-
Ode mnie nic nie dostaniesz – warknęła. Malfoy wywrócił oczyma. Nienawidziła
go, dlaczego po prostu nie mogła wyjść teraz z tego pokoju?
Odpowiedź
nadeszła od razu. Gdyby to zrobiła, wszyscy natychmiast by się dowiedzieli, co
zrobiła. Zdradziła swojego chłopaka, całując się na imprezie z innym jak
zwykła… westchnęła. Nie zniosłaby tych wszystkich plotek, a była pewna, że
chłopak by to wszystko jeszcze bardziej podkoloryzował.
Usłyszała, jak Draco Malfoy wstaje z
łóżka i do niej podchodzi. Odwróciła się w jego stronę gwałtownie. Jeśli miała
mieć kontakt z wrogiem, to chciała stać z nim twarzą w twarz. Szare oczy
błysnęły, jakby dostrzegł coś interesującego. Odgarnął delikatnie jej włosy za ucho,
odsłaniając malinkę na szyi.
-
To moja robota? – spytał, a ona delikatnie pokiwała głową, patrząc w kąt
pokoju. Uśmiech samozadowolenia wpłynął na jego twarz. – W takim razie bardzo
się cieszę.
-
Mam nadzieję, że zniknie jak najszybciej… wraz z tobą – warknęła, a zbierająca
się w niej złość dodała jej odwagi. Zacmokał.
-
Czasami naprawdę cię nie rozumiem. Jakoś wczoraj nie protestowałaś…
-
Myliłam się. – odpowiedziała stanowczo. – Jesteś największym draniem, jakiego
poznałam.
-
I przez którego posypał ci się związek? – podsunął jej, ale Hermiona nie
potwierdziła.
-
Nie, nie mam zamiaru zrzucać winy na kogoś przez swoje złe wybory. – usiadła
ponownie na łóżku i wbiła wzrok w podłogę. Skrzyżowała ręce na piersiach i
oparła głowę o kolumnę łóżka, jedną z czterech, na których był zawieszony
baldachim. Zastanawiała się, po co on chłopakowi, skoro i tak jest sam w pokoju
i nie ma się przed kim zasłaniać.
-
Dlaczego wam nie wyszło? – spytał, przysiadając się do niej. Popatrzyła na
niego wściekle.
-
Jesteś bezczelny, skoro pytasz. – wzruszył ramionami.
-
To po prostu ciekawość, Granger, spokojnie. – powiedział jakby nigdy nic,
wlepiając w nią spojrzenie szarych, bardzo ładnych oczu.
Milczała
przez chwilę, patrząc na niego podejrzliwie. Po chwili westchnęła i
odpowiedziała.
-
Teodor był idealny.
Malfoy
popatrzył na nią dziwnym wzrokiem. Naprawdę nie rozumiał dziewczyn. Zawsze
oczekują od związków idealnych chłopaków, a jak tak jest, to też im coś nie odpowiada.
Czy ich rozumowanie miało jakikolwiek sens? Mimo wszystko lekko się
zdenerwował. Granger cholernie mu się podobała, a tutaj jakiś inny chłopak był
dla niej idealny. Chciał, aby spędzała z nim jak najwięcej czasu, a to, co mu
wczoraj zaproponowała… Wiedział jednak, że nie potrafi się zakochać.
Bezgranicznie poświęcenie się innym? To nie leżało w jego naturze. Przez całe
życie był na pierwszym miejscu – tak został wychowany. Nie wyobrażał sobie,
żeby potrafiło mu zależeć na innej osobie bardziej niż na sobie.
Chciał
jednak mieć dziewczynę przy sobie, sprawiać jej przyjemność. Zdążyła mu się już
spodobać jej druga strona – ta, którą mu pokazała wczoraj. Po co komu miłość,
jak wystarczyło tylko pożądanie i namiętność?
-
Gdyby był idealny, to byś nie była tak bardzo niezaspokojona – mrugnął do niej,
a Hermiona zmrużyła oczy. Lubił ich kolor. Ciepłe i brązowe ze złotymi
refleksami, jakby ktoś roztopił w nich bursztyny.
-
Wcale nie byłam, jak to powiedziałeś „niezaspokojona” – fuknęła oburzona.
Uśmiechnął się szelmowsko.
-
Wczoraj na własnej skórze się przekonałem, więc się nie wykręcaj.
Wywróciła
oczyma. W głębi duszy wiedziała, że miał rację. Splotła ze sobą palce.
-
Niech ci będzie. – mruknęła. – Owszem, Teodor był idealny. Nieskazitelnie,
irytująco idealny… Nigdy nie posunął się dalej, nie zrobił nic przeciwko mnie.
Zgadzaliśmy się we wszystkim, co było trochę… nudne.
Zamilkła,
czerwieniąc się ogniście. Powiedziała parę słów za dużo i czuła na sobie
przenikliwy wzrok Dracona. Jak mogła się przed nim tak wygadać? Teraz pewnie
poleci do Notta i mu o wszystkim opowie.
-
Nie posunął się dalej? – powtórzył, a Hermiona wręcz słyszała zadowolenie w
jego głosie. – Niegrzeczna z ciebie kobieta, Granger.
Jęknęła
załamana. No tak, wyśmiewał się z niej, a jakże inaczej.
-
Nawet nie wiesz, jak bardzo bym się chciała pozbyć tego uczucia.
Malfoy położył jej rękę na talii i
przyciągnął do siebie, a następnie złapał za brązowe, kręcone włosy. Spojrzała
na niego, a ciało od razu się spięło. Drżała przy każdym jego dotyku, ale nie
bała się. Położyła dłoń na jego udzie.
-
Nie pozbywaj się tego, Granger. Uwielbiam ciebie taką. – mruknął jej do ucha, a
Hermiona zamknęła powieki i zagryzła delikatnie wargę.
-
Nie psuj mnie bardziej, Malfoy – odpowiedziała stanowczo, jednak jej ciało
reagowało zupełnie inaczej. Próbowała wstać, ale popchnął ją na łóżko, aby
leżała, a następnie unieruchomił. Skrzyżował jej dłonie nad ich głowami i
usiadł na dziewczynie okrakiem, aby dokładnie widzieć jej twarz. Brakowało jej
tchu, czuła się mocno zawstydzona.
-
Może mały układ? – zaproponował. Popatrzyła na niego podejrzliwie.
-
Słyszałam, że układy z tobą nigdy nie są korzystne. Zawsze tylko ty jesteś
zadowolony.
-
Od razu takie negatywne nastawienie.
Milczała.
-
Puść mnie.
Nie
zrobił tego.
–
Układ jest taki. Jeśli tylko chcesz, możesz do mnie przyjść, ale to działa w
dwie strony.
Popatrzyła
na niego, niezbyt przekonana.
-
Cenię sobie swoją niezależność i wolałabym, aby tak zostało.
Myślała,
że się zdenerwuje, zrobi coś wrednego, jednak Malfoy odpuścił. Tak po prostu
zszedł z niej i usiadł ponownie obok.
-
Jak chcesz. Właściwie to rozumiem cię, zupełnie mnie nie znasz.
-
Znam dosyć dobrze, ale raczej nie z tej odpowiedniej strony. – powiedziała, a
ten się uśmiechnął.
-
Same złe rzeczy?
-
Przeważająca część – podeszła do drzwi z zamiarem wyjścia. – Przede wszystkim
brak zaufania nie zwiastuje niczego dobrego.
-
Ubieraj się. – powiedział nagle.
-
Przecież jestem ubrana – oburzyła się.
-
Załóż coś ciepłego. Za dwadzieścia minut spotykamy się przy bramie Isellnar.
-
Co ty znowu wymyśliłeś? – teraz to już zupełnie mu nie ufała. Popatrzył na nią
z zawadiackim uśmiechem.
-
To niespodzianka, panno Granger.
Szła zimnymi korytarzami Isellnar.
Co ją zmusiło, aby założyć na siebie tę głupią kurtkę i iść z nim na spotkanie?
Zapewne wystawi ją do wiatru i sam nie przyjdzie w umówione miejsce. Na
szczęście nie musiała się tłumaczyć nikomu po drodze, gdzie też się wybiera,
ponieważ jej przyjaciele byli zbytnio zajęci nadrabianiem zaległości i
odrabianiem sterty zadań. Zbliżały się testy, a oni dopiero teraz zdali sobie
sprawę z powagi sytuacji. Ona na szczęście poświęcała parę godzin dziennie na
systematyczną naukę, więc nadrabianie nie było jej problemem.
Pomimo mnóstwa śniegu na dworze było
całkiem przyjemnie. Nie dął zimny wiatr, który szczypał w policzki. Nawet jeśli
Malfoy się nie pojawi, to spacer po świeżym powietrzu dobrze jej zrobi.
Zbliżała się w stronę bramy, przy której nikogo nie było i prychnęła. Albo się
spóźnił, albo właśnie siedzi sobie w ciepłym pokoju i nabija się z niej. Mimo
to szła do przodu, lekko zwalniając krok, kiedy nagle poczuła, jak twarda
śnieżka uderza w jej plecy. Odwróciła się i ujrzała zadowolonego Malfoya.
-
Granger, gdybyś miała polegać tylko na swoim słuchu, to byś zginęła. –
zażartował.
-
Bardzo zabawne – prychnęła i stanęła w miejscu, aby zrównał z nią krok. –
Szczerze mówiąc myślałam, że nie przyjdziesz.
-
W takim razie, dlaczego mimo wszystko wyszłaś?
-
Liczyłam na twój jeden procent przyzwoitości – odpowiedziała i uśmiechnęła się
wrednie.
Ruszyli w stronę wodospadów, które pozamarzały.
Wyglądało to przepięknie. Ogromne sople lodu zwisały z samej góry, aż do tafli
jeziora. Biały jasnoniebieską barwę, która lśniła delikatnie w świetle
księżyca.
-
Zastanawiam się, co cię skłoniło do przyjścia. – Malfoy lustrował ją wzrokiem,
kiedy przedzierali się przez warstwy śniegu. Hermiona zastanowiła się przez
chwilę.
-
Ciekawość. Brakuje mi przygód, adrenaliny…
-
I uznałaś, że ja ci je zaoferuję?
-
Niekoniecznie. Jednak to, co nieodkryte i tajemnicze jest zazwyczaj
interesujące.
-
Nieodkryte? – podniósł pytająco brew.
-
Nie oszukujmy się, Malfoy. Posiadasz otoczkę uwielbienia przez niektóre osoby,
ale twarz, którą pokazujesz w towarzystwie kolegów jest zupełnie inna niż ta,
kiedy jesteś sam.
Nie
powiedział nic, co by świadczyło o tym, że się zdenerwował, ale zdecydowanie
stał się bardziej nieswój.
-
Przechodząc do kwestii wzajemnego zaufania… - zaczął, a na jego twarzy pojawił
się delikatny uśmiech. – Słyszałem, że nienawidzisz latać na miotłach.
-
Owszem, a co to ma do tego? – zainteresowała się.
-
Najwyższy czas się nauczyć – uśmiech nie schodził z jego twarzy. Spojrzała na
niego jak na wariata.
-
Jeśli ty masz zamiar mnie uczyć…
-
Coś ci nie odpowiada? – spytał niewinnie.
-
Nie ma mowy, nie wsiądę na miotłę, a ty, bardziej z tobą. – postanowiła. Temu
blond przygłupowi chyba odbiło. On myślał, że wejdzie na miotłę? Nienawidziła
tego środka transportu. Czuła się nieswojo za każdym razem, kiedy miała z nią
styczność. Kiedyś Harry namówił ją, aby zagrała z nimi w quidditcha. Zgodziła
się, jednak to był pierwszy i ostatni raz. Jej umiejętności były marne, a sama
miotła niestabilna. Ciągle miała wrażenie, że spadnie i boleśnie się potłucze.
-
Nigdy nie mów nigdy, skarbie – mrugnął do niej z szelmowskim uśmiechem, a
Hermiona się zbulwersowała.
-
Daruj sobie takie określenia – warknęła. – Wiesz co, Malfoy? Jesteś dla mnie
jedną, wielką zagadką, której nie potrafię rozszyfrować.
-
Pytaj, o co tylko chcesz.
-
I odpowiesz na każde moje pytanie? – spytała podejrzliwie. Wzruszył ramionami.
-
Raczej tak.
-
Dlaczego mnie pocałowałeś? – zadała pytanie prosto z mostu, nie owijając w
bawełnę. Malfoy roześmiał się cicho. Stanął w miejscu i usiadł na zamarzniętym,
pokrytym śniegiem mostku. Nie bardzo wiedząc, co zrobić, poszła w jego ślady i
wlepiła wzrok w kolorowe światełka, które migotały spomiędzy drzew lasu.
-
Konkretna do bólu, ale odpowiem ci. Zrobiłem to, bo po prostu chciałem.
-
Ale czemu chciałeś? – zdenerwowała się.
-
A dlaczego ty chciałaś? – odpowiedział pytaniem na pytanie. Hermiona poczuła,
że zbija ją z tropu. – Nie znosisz mnie, masz o mnie złe zdanie, nigdy ze sobą
za bardzo nie rozmawialiśmy, a jednak nie protestowałaś.
Milczała.
Zrobiła to, ponieważ uwielbiała sposób, w jaki na nią działał. Draco Malfoy był
nietykalny, całkowicie niedostępny, a każdy kontakt z nim był niczym uczucie
ekscytacji podczas łamania regulaminu. Dlaczego przez jednego chłopaka
potrafiła w ułamku sekundy odrzucić od siebie wszelkie wartości jak miłość,
dobra opinia i zachowanie?
-
Wątpię, abyśmy mieli ten sam powód – mruknęła pod nosem.
-
Ja natomiast uważam, że jesteśmy do siebie bardziej podobni niż ci się wydaje.
-
Niby pod jakim względem?
-
Jesteś niezależna, wciąż szukasz nowych przygód i doznań. Zaczynasz się dusić,
kiedy zbyt długo trwasz w jednym miejscu. – wymieniał, odbierając jej zdolność
mowy. – Dlatego tak krótko wytrzymywałaś w związkach.
-
Nieprawda… - zaprotestowała. Malfoy zaśmiał się cicho z jej naiwności.
-
W takim razie czemu nadal nie jesteś z Weasleyem?
-
To raczej moja sprawa – oburzyła się.
-
On wciąż trzymał cię w jednym miejscu, ograniczał, czułaś się jak w klatce.
-
Czytasz mi w myślach, czy jak?! – zdenerwowała się, ale jednocześnie dziwnie się
czuła. Malfoy właśnie wymieniał powody, dla których już nie potrafiła dłużej
być z Ronem.
-
Nie, Granger. Po prostu wiem, jak to było ze mną w związku.
-
Ty w ogóle kiedykolwiek miałeś dziewczynę? – popatrzyła na niego z
zaskoczeniem, a Malfoy obdarzył ją niezbyt przychylnym wzrokiem.
-
Co to za głupie pytanie? Oczywiście, że miałem – żachnął się. Hermiona
roześmiała się.
-
Jesteś tak bardzo zapatrzony w siebie, że jestem zaskoczona tym faktem. –
odpowiedziała z rozbawieniem, a chłopak wydawał się być niezadowolony.
Zanim zdążyła zareagować, Malfoy
popchnął ją delikatnie na śnieg i zaczął ją obsypywać śniegiem. Próbowała się
bronić, jednak był zbyt silny. Szybko jednak walka przeistoczyła się w zwykłą
zabawę. Jej włosy były już całe w śniegu, a ona sama wyglądała jak bałwan.
-
Pożałujesz tego, Malfoy.
-
Bardzo chętnie, Granger.
Musiała
użyć całej siły, aby go z siebie zrzucić i jak już miała zaatakować go
śnieżkami, była wyczerpana, ale się nie poddawała. Jej śmiech niósł się echem
po dworze. Zastanawiała się, czy ludzie w zamku cokolwiek słyszeli. Mimo
wszystko miała nadzieję, że nikt ich razem nie zobaczy – to by tylko
zaszkodziło im obojgu.
Po
krótkiej dominacji znowu leżała na plecach, ale tym razem nie oberwała kolejną
gałką śnieżną. Patrzyła na blondyna rozbawionym wzrokiem, nie potrafiąc
przestać się śmiać. Był lekko zdyszany, podczas kiedy ona została pozbawiona
sił.
-
Przegrałaś, skarbie. – uśmiechnął się szelmowsko.
-
Jesteś po prostu zbyt silny, to nie było sprawiedliwe – odpowiedziała, jednak
nadal była rozbawiona.
-
Co jutro robisz, Granger? – spytał znienacka.
-
Zapewne się uczę – odpowiedziała.
-
Wyjeżdżasz na święta do domu?
-
Oczywiście, że tak. Czemu się tak dopytujesz?
-
Chciałbym się z tobą zobaczyć podczas przerwy świątecznej.
Popatrzyła
na niego zdumiona. Draco Malfoy chyba właśnie zwariował, skoro chce się z nią
widzieć raz jeszcze.
-
Zobaczymy, bo zazwyczaj jestem wtedy zajęta – odpowiedziała zgodnie z prawdą.
-
Dlatego zaklepuję sobie na razie jeden dzień u ciebie w terminarzu.
Wstali z zimnego śniegu, kiedy
poczuła kąśliwy mróz na swoich policzkach. Ruszyli w stronę murów Isellnar,
żartując sobie z różnych rzeczy i śmiejąc się. Kiedy weszli do ciepłego
pomieszczenia, pozdejmowali mokre kurtki. W pokoju było zaskakująco mało osób.
Zastanawiała się, gdzie też jest Ginny, Harry i Ron. Dostrzegła w rogu pokoju
Pansy Parkinson, która przyglądała się Malfoy’owi ze zdenerwowaniem i Milicentę
– ta natomiast była całkiem zadowolona.
Powiesili
ubrania wierzchnie na wieszakach, a Hermiona ruszyła do kominka, aby się
ogrzać.
-
Granger, masz cały mokry tyłek – skomentował z rozbawieniem Malfoy. Spojrzała
na niego spode łba.
-
Gdzie ty się patrzysz?
W
odpowiedzi tylko uśmiechnął się niewinnie.
-
Dzięki za ten wspólnie spędzony czas – mrugnął do niej.
-
Zadziwiające, ale to nie była katastrofa, jaką sobie wyobrażałam.
-
Następnym razem będzie lepiej – powiedział tylko i odszedł do grupy chłopaków
siedzących przy gargulkach. Powitali go entuzjastycznie, a ona pokręciła głową
– Draco Malfoy był uwielbiany przez wszystkich. Swoją magnetyzującą osobowością
potrafił oczarować każdego, kiedy mówił, nie było możliwości, aby nie został
wysłuchany. Co w sobie takiego miał, że potrafił tak bardzo wzbudzać czyjąś
uwagę?
Weszła na górę po schodach i ruszyła
korytarzem ku swojemu dormitorium, kiedy poczuła szarpnięcie za ramię. Stanęła
oko w oko z Pansy Parkinson, która miała bardzo niezadowoloną minę. Popchnęła
ją na drzwi od jakiegoś pokoju.
-
Masz się natychmiast odczepić od Dracona – rozkazała jej, a Hermiona popatrzyła
na czarnowłosą z politowaniem.
-
Lepiej powiedz jemu, aby się odczepił ode mnie – odpowiedziała i zobaczyła jak
Pansy zmieszała się lekko, jednak po chwili odzyskała wigor.
-
Nie pochlebiaj sobie, Granger. Naprawdę myślisz, że Draco byłby w stanie
dotknąć kogoś takiego jak ty?
Hermiona
roześmiała się wrednie.
-
To raczej nie twoja sprawa.
-
Jeśli jeszcze raz zobaczę, że się wokół niego kręcisz, to pożałujesz. –
zagroziła jej Parkinson, a Gryfonka zmrużyła oczy.
-
To twoja robota – teraz wszystkie elementy układanki zaczęły do siebie pasować.
– To ty weszłaś do mojego dormitorium i je zdemolowałaś.
-
Co? – Parkinson popatrzyła na nią dziwnie. – Dlaczego w ogóle miałabym wchodzić
do twojego pokoju? Żeby utonąć w szlamie?
-
Nie wiem, ale pamiętaj, że mam cię na oku. Jeśli to się powtórzy, będziesz
pierwsza na liście podejrzanych. – warknęła Hermiona i odepchnęła dziewczynę od
siebie i weszła do swojego dormitorium. Naskoczyła na Pansy Parkinson z
pewnością, iż to ona zniszczyła jej rzeczy, a tymczasem zdziwienie na twarzy
dziewczyny zupełnie wytrąciło ją z tego przekonania. Jedno mimo to było pewne –
właśnie naraziła się zazdrosnej Ślizgonce. I nie zamierzała przestawać. Nikt
nie miał prawa jej grozić.
Wyczerpana rzuciła się na łóżko i
dostrzegła malutką karteczkę, która leżała na jej poduszce. Zmarszczyła brwi i
wzięła pergamin w dłonie. Pismo było toporne i niezbyt eleganckie.
To zaskakujące, że jako moja przeszkoda sama
usunęłaś się z drogi.
Dziękuję za ułatwienie sprawy, Granger.
~~~~~~~~~~~~~~
PS: Aktualnie nie miałam czasu na wychwytywanie błędów, powtórzeń i literówek, więc pewnie trochę się ich nazbierało.
Uff, nareszcie skończyłam pisać tę notkę. Co do następnej, to mam nadzieję, że pojawi się w następny weekend, ale nie obiecuję, ponieważ teraz w szkole zapewne będzie dużo roboty do zakończenia semestru.
Dzisiejsze pisanie sprawiało mi trochę problemów, ale w końcu po paru ładnych godzinach udało mi się cokolwiek napisać. Nie jest tego dużo, jednak nie chciałam już dłużej tego przeciągać ;)
Notka zapewne słabsza jakościowo, jednak obiecuję, że niedługo wrócę do formy ;)
Sheireen ♥
Wiem!
OdpowiedzUsuńTo była Milicenta! Bo jej się Teo podoba :p
Parkinson znowu jakaś fanatyczka.
Rozdział świetny. Osobiście uwielbiam zimę i zabawy ze śniegiem, także miło mi się je czyta.Hah...
Mój koń mi dzisiaj uciekła, poślizgnął się i wywalił an śniegu :) Wgniecenie na 4-5m długości 😂
Pozdrawiam i życzę wny,
KH.
Od dawna czytam dramione. Jakoś ta para wg mnie jest po prostu idealna :D Wiesz, że pierwsze dramione jakie przeczytałam było Twoje? A konkretnie Dramione Sheireen. Uwielbiam Twój styl pisania. Mogłabym to czytać w nieskończoność :)
OdpowiedzUsuńTen rozdział jest bardzo fajny. Rozmowy Draco i Hermiony są takie szczere. Chyba po raz pierwszy Hermiona tak naprawdę mówi prawdę o swoim związku z Teodorem. Draco jest taki tajemniczy i aż by się chciało mieć takiego chłopaka :D
Zabawa na dworze bardzo mi się podobała. Śmiejący się Draco i Hermiona pewnie wzbudzili niemałą sensację ;) Fajny pomysł szczególnie, że za oknem zimowa aura :)
Jestem ciekawa kto włamał się do pokoju Hermiony. Królowa Huncwotów może mieć rację to może być Milicenta ale to tylko domysły :)
Wybacz taki długi komentarz, ale po prostu coś mnie natchnęło żeby tak się rozpisać ;)
Oczywiście czekam na kolejny rozdział i życzę mnóstwa weny!
Pozdrawiam
Arcanum Felis
PS. Byłoby mi bardzo miło, gdybyś wpadła na mój blog możliwe, że Ci się spodoba
http://ingis-at-glacies-dramione.blogspot.com/ zapraszam
Jejejej, jakie słodziaki <3.
OdpowiedzUsuńOby Pansy nie rozdzieliła ich,bo się wkurze haha :D
Bardzo dobry rozdział. I Malfoy był tu gorącą alfą^^ powodzenia w szkole :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że notka się pojawiła i jak dla mnie jest fajna jedyny minus to długość. Cierpliwie czakam na następną ;)
OdpowiedzUsuńJeju *-* warto było czekać, mam nadzieję że relacje Draco i Hermiony się rozwiną, tak jak już wspomniałam w innych twoich rozdziałach: jedno z najlepszych dramione jakie czytałam.
OdpowiedzUsuńŻyczę weny i dobrych ocen <33
Notka faktycznie nie wnosi żadnego przełomu. Mimo to była bardzo lekka do czytania. Lubie takie rozdziały. Draco i Hermiona coraz bardziej się do siebie zbliżają i coraz mniej się nienawidzą, o ile w ogóle jeszcze jest pomiędzy nimi nienawiść. Co do tego liściku na końcu to z pewnością jest to sprawka Milicenty. To dlatego była tak zadowolona. Ona się zaleca do Teodora, a teraz ma czyste pole. Biedny Teo...
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział
pozdrawiam
Kate
Świetny rozdział. Nie mogę się doczekać co będzie dalej. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńPS. Jesteś nam jeszcze dłużna 2 rozdziały. Kiedy będzie następny?
Jestem tutaj nowy ale nie wiem czy już tego nie pisałem bo ostatnio dużo Dramione czytam :D
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o moją opinie na temat tego rozdziału to swietnie się to czytało! Hermiona nigdy nie będzie się nudziła z Draco haha ten chłopak ma pewnie milion pomysłów na..nią :D
Pozdrawiam, życzę dużo weny i oczekuje szybkiego nowego rozdziału :D
notka jest świetna!!! no i na reszcie więcej Dramione ;) bardzo mi się podobało, czekam na next
OdpowiedzUsuńxoxo Lottie
Świetny rozdział, czekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuńCo ty gadasz? Jest świetna! Jakieś tam powtórzenia się zdarzyły.., ale priorytetem przecież jest fabuła ;)
OdpowiedzUsuńCzytałam Twoje pierwsze opowiadanie, a teraz postanowiłam przeczytać te. Jestem pod wrażeniem jak ewoluował Twój styl pisania. Przede wszystkim opisy - tekst czyta się płynnie, szybko, lekko; nie ma opisów wymyślanych na siłę, aby tekst był jak najdłuższy. Po drugie, kreacja postaci - podoba mi się, że przypisałaś im cechy, które posiadajà w kanonie. Trochę niepokoi mnie tak szybki rozwój relacji Hermiony i Draco. Jest to coś na co wszyscy najbardziej czekają, wzbudza największe emocje, a podane na tacy na samym początku opowiadania odbiera chęć do dalszego czytania - w końcu najważniejsze już się stało. Mam jednak nadzieję, że wybrniesz z tego, w przeciwnym razie będzie to kolejne opowiadanie, w którym bohaterowie na zmianę będą kłócić się i godzić.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne rozdziały życząc dużo weny :)
Draco robi się zbyt miękki, za szybko. Czegos mi tu brakuje ale nie wiem czego.. Hmm..
OdpowiedzUsuńRozdział super! Kiedy następny? Nie mogę się doczekać. ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny ;*
W końcu :')
OdpowiedzUsuńŚwietne :)
OdpowiedzUsuńCzekam w niecierpliwości na następny . Życzę weny .
Taki słodki Malfoy, wesoły, zabawny, takiego właśnie lubię ❤
OdpowiedzUsuńHej!
OdpowiedzUsuńZnalazłam twojego bloga przez stronę Dramione pl na Facebooku (czy jakos tak:). Nie czytam zbyt wiele blogów, jestem wierną czytelniczką opowiadań La Fin De La Vie, jednak gdy przeczytałam opis twojego opowiadania, od razu wiedziałam, że je przeczytam. Dlaczego? Opowiada o studiach, a ja uwielbiam tą tematykę. Tak więc spróbowałam... I się zakochałam. Twoje opowiadanie jest CUDOWNE. Nie pamiętam kiedy czytanie bloga sprawiło mi taką przyjemność. Świetny język, spójność tekstu, żadnych błędów i ciekawa fabuła- mistrzostwo. Bardzo podoba mi się też sposób kreowania bohaterów- nic nie jest przerysowane, a co za tym idzie męczące. Nie ma Rona- gwałciciela, nie ma obrażalskiej Ginny ani Hermiony po przejściach (u La Fin taka występuje, ale jest wykreowana wnikliwie i bez przesady).
Co jeszcze mogę powiedzieć? Jestem twoją fanką i mam szczerą nadzieję, że notki będą pojawiały się często- inaczej uschnę z tęsknoty! Tak więc czekam na rozdział. Życzę weny!!
Czytelniczka :*
Nawet ja czułam to napięcie w pokoju Dracona. Perfekcyjnie oddałaś panującą tam atmosferę. Uwielbiam takie klimaty.
OdpowiedzUsuńW sumie cieszę się, że Hermiona nie zgodziła się na ten układ Dracona, Skrycie liczę, że to ona przeciągnie go na swoją stronę i udowodni, że miłość istnieje. Draco nieświadomi sam jej w tym pomoże. Te spacery, spotkania, tylko czekać na rezultaty.
I oczywiście wisienka na torcie, czyli liścik. Ciekawa jestem, komu panna Granger tak przeszkadzała. Kilka osób przechodzi mi do głowy, ale zobaczymy, kim okaże się tajemnicy nadawca.
http://dramione-demons-of-the-past.blogspot.com/
Boże, uwielbiam Cię
OdpowiedzUsuńJestem z Tobą od początku, od Twojego pierwszego rozdziału na Sheireen
Nie wiem jak Ty to robisz, ale potrafisz tak wszystko opisać, że czuję jakbym tam była.
Dzisiaj mam dość mało czasu, ale przy następnym rozdziale postaram się bardziej rozpisać :)
Czekam z niecierpliwością na następny rozdział ;)
Też czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział, lecz z każdym tygodniem, w którym ich nie ma, czuje coraz mniejszy zapał do tego... :(
OdpowiedzUsuńkiedy next? czekam już dość długo... :(
OdpowiedzUsuńCudowny blog! Przeczytałam cały! Niczego w nom nie brakuje! Styl masz nienaganny i nie zjadasz liter (bardzo mnie to denerwuje na blogach). Podoba mi się też pomysł. Potrafisz go dobrze wykorzystać. Widziałam wiele blogów, które zaczynały die świetnie, a po drodze coś traciły i akcja ciągnęła się w nieskończoność... Możesz przeczytać blog ,,Opętani demonami przeszłości'' to dobry przykład. Masz bogate słownictwo i nie używasz głupich synonimów imienia głównej bohaterki (nigdy nie używaj zamiennika szatynka, bo to wskazuje, że teraz najważniejszy jest kolor włosów).
OdpowiedzUsuńWpisy pojawiają się często i ich długość jest także odpowiednia. Jestem zachwycona Twoim zaangażowaniem!
Akcja toczy się powoli, co o dziwo, mi nie przeszkadza. Masz niespotykaną umiejętność pisania, tak aby czytelnik wczuwał się w akcję i nie myślał, , och no kiedy w końcu się to wyjasni/ do tego dojdzie''Twoje wpisy jednoczenie wyrafinowane i lekkie! Jeśli chciałabyś rady albo pomocy uzyskasz ją u mnie (pomagam bloggerkom (-:).
Jeśli chciałbyś przyspieszyć akcje nie ucierpiałby na tym pomysł. To zachwyciłoby fanów i zaskoczyło (!).
Basiunia777
Czytałam oba twoje wcześniejsze blogi, a teraz także i ten. Cały czas potrafiłaś mnie zaskoczyć. Nie przestawaj pisać, bo jesteś najlepsza. Nie czytałam cudowniejszego blogu, a trochę togo było.
OdpowiedzUsuńObstawiam Cath. A teraz... Czytam dalej! Może moja teoria się potwierdzi? :D
OdpowiedzUsuń